MAURIZIO BIANCHI & SPARKLE IN GREY – Nefelodhis

MAURIZIO BIANCHI & SPARKLE IN GREY – Nefelodhis
CD 2007
Musica Di Un Certo Livello [MCL06]
Cold Current Production [CC-CD006]

“Nefelodhis” to jeden z tysiąca albumów, w którego powstawaniu maczał palce niezmordowany MAURIZIO BIANCHI. Włoch próbuje swych sił w różnych odłamach muzycznej elektroniki, od skrajnego minimalizmu, przez ambientowe przestrzenie, do przemysłowych hałasów. Przy takiej ilości pozycji nietrudno zgadnąć, że raz bywa z nimi lepiej, raz gorzej. Ja sam przykładowo uwielbiam “Secluded Truths”, jego kolaborację z Nimh, z drugiej strony jednak wiele jego albumów traktuję jako ciekawostkę do co najwyżej pojedynczego przesłuchania. “Nefelodhis” (z greckiego: zachmurzenie) zaliczam do grupy tych płyt Bianchiego, do których zapewne z miłą chęcią czasem będę wracał.

Jest to pierwsza część tetralogii “Between the Elements”, której pomysłodawcą był sam Bianchi. Włoch do współpracy zaprosił swoich rodaków z grupy SPARKLE IN GREY, specjalizujących się w nieco minimalistycznej, eksperymentalnej miksturze post-rocka i elektroniki. “Nefelodhis” powstała na kilku improwizowanych sesjach, podczas których Bianchi odpowiadał w głównej mierze (choć nie zawsze) za elektroniczne podkłady, a SPARKLE IN GREY za “żywe” instrumenty, takie jak gitara czy skrzypce. Nie należy jednak oczekiwać tu konwencjonalnego użycia tych instrumentów ani klasycznie zarysowanych, “piosenkowych” struktur. Jak wspomniałem, płyta jest efektem improwizacji, gdzie spokojna elektronika (a “spokojna” niekoniecznie musi się równać z “easy listening”) łączy się z pojedynczymi uderzeniami w struny czy klawisze pianina oraz nagraniami terenowymi. Końcowy efekt jest nieco surrealistyczny, wyciszony, ale mimo wszystko wymagający skupienia uwagi. Na pierwszy rzut ucha raczej minimalistyczny i skromny w formie, ale tak naprawdę za każdym kolejnym przesłuchaniem odkrywający nowe tajemnice. Czasem pojawiają się naprawdę przepiękne harmonie, innym razem trochę abstrakcji rodem z muzyki konkretnej, zdarzają się momenty, kiedy przemykają przez głośniki jakieś szumy i kliknięcia. Ogólnie całość jest jak te chmury o których opowiada – przybierające dziwne kształty, raczej uspokajające umysł kiedy się na nie patrzy, czasem zwiastujące jednak deszcz lub burzę. Na “Nefelodhis” co prawda gwałtownych zrywów słuchacz nie uświadczy, ale ciemniejszą barwę nieba gdzieś na horyzoncie jak najbardziej.

Interesująca to muzyka, w którą warto się wgryźć. Owszem, puszczana jako niezobowiązujące tło do innych czynności sprawdza się również, ale cały swój urok odkrywa dopiero po głębszym się w nią wsłuchaniu.

Musica di un Certo Livello

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s