ARTEFACTUM – Foxgloves & Bluebells

ARTEFACTUM – Foxgloves & Bluebells
CD 2011
Ur Muzik [UR 005]
Old Europa Cafe [OECD 143]

Właściwie poza pojedynczymi utworami słyszanymi tu i ówdzie, oraz splitem z Desiderii Marginis i Moan, jakoś zawsze nie po drodze mi było z ARTEFACTUM. “Foxgloves & Bluebells” to pierwszy pełnometrażowy materiał tegoż projektu z jakim mam do czynienia. Nie ma co ukrywać, udana i dobrze rokująca na przyszłość ta pierwsza randka.

Leniwie rozlewa się po moim pokoju muzyka zawarta na “Foxgloves i Bluebells”. Powoli unosi się pod sufit wydzielając kojące i błogie fluidy, jednocześnie jednak niosąc ze sobą pewną dozę niepokoju, na tyle jednak anonimowego i odległego, że nie zakłóca ono przyjemnie sennej aury emanującej z głośników. Przyznam szczerze, że słuchając tej płyty jakoś nie mogę uciec od skojarzeń z Beyond Sensory Experience, nie wiem czy autorka jakoś podświadomie nie inspirowała się pewnymi rozwiązaniami charakterystycznymi dla Szwedów. Nie ma tu oczywiście jednak mowy o żadnym kopiowaniu, dźwięki te jak najbardziej posiadają swój własny charakter, nie wspominając już o tym, że twórczość BSE  obraca się w zupełnie innych klimatach, bardziej naukowo – współczesnych. A ARTEFACTUM AD 2011 to długi, leśny spacer wiosną 1930 roku. Ogólnie płyta, emanuje takim fajnym klimatem retro – podobne uczucia wywoływały u mnie takie płyty jak absyntowy split Blood Axis/Les Joyaux De La Princesse, “Eight Studies in Transition” K. Meitzera i Horologium czy “1888” Les Sentiers Conflictuels i Andrew Kinga. Klimat zbliżony, choć oczywiście uzyskany innymi środkami, zwłaszcza, że tematyka każdej z tych płyt – nie licząc swoistej, ezoterycznej otoczki, która unosi się zarówno nad płytą ARTEFACTUM, jak i wspomnianymi trzema albumami –  jest zgoła odmienna: tu przykładowo więcej  elementów baśniowo –  folkowych. Ostatni utwór, nagrany we współpracy z The Soil Bleeds Black “La Belle Dame Sans Merci” (świetny tytuł), to od pewnego momentu nawet czysty folk, choć przyznam, że ten utwór najmniej przypadł mi do gustu. Sporo tu również wokali zarówno samej Merissy, jak i zaproszonych gości. Merissa szepcze, nuci kołysanki w sposób taki, że właściwie zlewa się to z muzyką w jedną senną całość. W przeciwieństwie do takiego Andrew Kinga, który uszlachetnia swą obecnością “Of Subterranean Inhabitants”, skupiając na sobie całą swoją uwagę. Co tu dużo gadać, King głos ma taki, że nawet czytając rozkład jazdy radomskich pekaesów, brzmiałby fascynująco. Swoje piętno na płycie odciska również David Sabre z Dawn & Dusk Entwined.

“Kobiecy ambient”… gdzieś spotkałem się z takim określeniem. To chyba trochę krzywdzące, bo kieruje uwagę nie tam gdzie powinno. Pewnie, że zauważalny jest w tej muzyce żeński pierwiastek, i swego rodzaju wrażliwość na którą zapewne nie byłoby stać tworzących ambient samców alfa. Ale nie to jest najistotniejsze, to zwyczajnie sprawa drugorzędna i do indywidualnej oceny. Najważniejsze, że “Foxgloves & Bluebells” to po prostu dobra płyta.

urmuzik.pl
oldeuropacafe.com

Advertisements

3 responses to “ARTEFACTUM – Foxgloves & Bluebells

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s